Astra Trainer
Branże przyszłości

Interoperacyjność to problem kadrowy w technicznym przebraniu

Aleksandr Mikhailov
Founder, Astra Trainer
Zaktualizowano
8 min czytania

Interoperacyjność zdrowotna od dekad jest deklarowanym priorytetem, wspieranym standardami, regulacjami i sporymi wydatkami, a systemy wciąż nie potrafią wymieniać użytecznych informacji.

Utrwalone wyjaśnienie jest techniczne. W większości nim nie jest.

Standardy nie są przeszkodą

Standardy wymiany danych zdrowotnych istnieją, są dojrzałe i szeroko wdrożone. Dwa systemy zasadniczo da się skłonić do przesyłania sobie ustrukturyzowanych komunikatów.

Problemem jest to, co dociera po drugiej stronie.

Dwa systemy mogą wymienić komunikat idealnie i mimo to zawieść, bo system odbierający rozumie odebrane pole zupełnie inaczej.

Luka leży między wymianą techniczną a interoperacyjnością semantyczną: czy znaczenie przetrwa tę podróż. To wymaga kogoś, kto rozumie, czym jest pojęcie kliniczne, jak reprezentuje je każdy system i co ginie w tłumaczeniu.

Taka osoba potrzebuje jednocześnie wiedzy klinicznej, wiedzy terminologicznej i wiedzy technicznej, co jest tym samym problemem dwóch zawodów opisanym w artykule o bioinformatyce i ma to samo rozwiązanie.

Co obejmuje ten kierunek

Zakres: dokumentacja elektroniczna, telemedycyna, interoperacyjność, dane medyczne i cyfrowa transformacja opieki.

Cztery kompetencje.

Systemy informacji klinicznej. Czym naprawdę jest dokumentacja elektroniczna, jak jest zbudowana i jak konfiguruje się ją dla danej organizacji.

Terminologia i kodowanie. Kontrolowane słowniki używane do reprezentowania pojęć klinicznych oraz mapowanie między nimi.

Standardy i architektura interoperacyjności. Jak systemy wymieniają dane i co implikują wybory architektoniczne.

Przepływ pracy klinicznej i wdrożenie. Jak naprawdę przebiega opieka i jak system albo ją wspiera, albo ją utrudnia.

Terminologia, czyli gdzie naprawdę wszystko się psuje

Najmniej efektowna i najbardziej decydująca część tego kierunku.

Pojęcia kliniczne muszą być reprezentowane w kontrolowanym słowniku, żeby komputer mógł zrobić z nimi cokolwiek niezawodnego. Istnieje kilka takich słowników, zbudowanych do różnych celów: dokumentacja kliniczna, rozliczenia, wyniki laboratoryjne, leki, statystyka umieralności.

Wynikają z tego cztery problemy.

To samo pojęcie jest kodowane inaczej w różnych systemach, więc łączenie danych wymaga mapowania, a mapowanie to ocena.

Mapowania są stratne. Termin w jednym słowniku może nie mieć dokładnego odpowiednika w innym, tylko coś szerszego albo węższego. Każde mapowanie wprowadza drobne zniekształcenie, a zniekształcenia kumulują się wzdłuż łańcucha systemów.

Praktyka kodowania jest różna. Dwóch klinicystów dokumentujących tę samą sytuację może zakodować ją inaczej, obaj w sposób uzasadniony. Analizy zakładające, że kodowanie jest obiektywne, znajdą między organizacjami różnice, które są różnicami dokumentacyjnymi, a nie klinicznymi.

Kody rozliczeniowe to nie kody kliniczne. Tam, gdzie kodowanie napędza płatność, kody kodują też bodziec finansowy, nie tylko fakt kliniczny. Traktowanie danych rozliczeniowych jak dokumentacji klinicznej to jeden z najczęstszych błędów w analityce zdrowotnej, i nie da się go naprawić lepszą statystyką.

Nikt nie planuje kadr wokół specjalistów terminologii, a organizacje, które ich mają, stwierdzają, że ich dane są użyteczne.

Jak to się wpisuje w domenę

Informatyka medyczna i zdrowie cyfrowe to szósty z dziesięciu kierunków w domenie medycyny i healthtech Astra Trainer. Leży pod AI medycznym i obrazowaniem oraz medycyną precyzyjną, bo żadne z nich nie działa na danych, których znaczenie nie przetrwało, oraz obok systemów, regulacji i operacji ochrony zdrowia.

Dla partnerów obsadzających to od strony technicznej domena AI, danych i obliczeń obejmuje osiem kierunków, w tym inżynierię oprogramowania, data science i analitykę, cloud computing i DevOps oraz systemy i sieci IT. Połączenie informatyki klinicznej z nimi to kształt, jakiego potrzebuje większość zespołów wdrożeniowych. Zobacz tu dziesięć kierunków.

Dlaczego systemy kliniczne się omija

Każda organizacja zdrowotna je ma: arkusz kalkulacyjny obok systemu dokumentacji, papierową listę na oddziale, czat grupowy przekazujący dyżur, pole używane do czegoś innego niż jego etykieta.

Zwykle traktuje się to jako naruszenie zgodności. Lepiej odczytywać to jako informację diagnostyczną o systemie.

Obejście istnieje, bo system nie wspiera tej pracy. Klinicyści nie unikają systemu dla zabawy, wykonują zadanie, które system spowalnia albo uniemożliwia.

Obejścia niosą ryzyko kliniczne. Informacja przechowywana poza dokumentacją jest niewidoczna dla wszystkich innych, nieobecna w audycie i tracona przy przekazaniu dyżuru.

Zakazywanie ich bez naprawienia przyczyny przenosi je gdzieś mniej widocznego.

Zrozumienie tego wymaga ludzi, którzy potrafią obserwować proces kliniczny, zobaczyć, dlaczego system go zawodzi, i przełożyć to na zmianę konfiguracji albo projektu. To centralna umiejętność informatyki, i sama w sobie nie jest ani umiejętnością techniczną, ani kliniczną.

To samo dotyczy obciążenia dokumentacją. Czas spędzony na dokumentacji to czas niespędzony z pacjentami, i to uznany czynnik wypalenia klinicystów. Systemy zaprojektowane bez zrozumienia przepływu pracy pogłębiają problem, zwykle prosząc o dane w momencie, który jest najbardziej zakłócający dla ich zebrania.

Role po imieniu

Specjaliści informatyki klinicznej. Rola pomostowa. Chronicznie brakuje jej wszędzie.

Analitycy systemów klinicznych i personel konfiguracji. Budowanie i utrzymywanie tego, jak dokumentacja działa w konkretnej organizacji.

Specjaliści terminologii i standardów danych. Nieliczna grupa, decydująca, prawie nigdy nie planowana.

Inżynierowie integracji. Budowanie i utrzymywanie interfejsów między systemami.

Inżynierowie danych zdrowotnych. Sprawianie, że dane kliniczne są użyteczne dalej w łańcuchu.

Product managerowie zdrowia cyfrowego. Podejmowanie decyzji projektowych z konsekwencjami klinicznymi.

Personel operacji telemedycznych. Funkcja, która szybko się rozrosła i często jest obsadzana bez ustrukturyzowanego szkolenia.

Inspektorzy bezpieczeństwa klinicznego dla systemów cyfrowych, rola niosąca formalną odpowiedzialność w wielu jurysdykcjach.

Kogo można w to przekwalifikować

Klinicyści przechodzący do informatyki. Najwartościowsze dostępne przekwalifikowanie, i zwykle samoukowie, co oznacza, że dzieje się powoli i nierówno. Mają zrozumienie kliniczne i przepływu pracy, czyli część, której nie da się zdobyć z dokumentacji, i potrzebują warstw technicznej i terminologicznej.

Organizacje, które budują dla tego celową ścieżkę, zyskują rolę pomostową, której nie potrafią zrekrutować. Te, które zostawiają to przypadkowi, dostają garstkę entuzjastów i trwałą lukę.

Personel IT już pracujący w ochronie zdrowia. Zna systemy i organizację, a często brakuje mu podstaw klinicznych do dobrych ocen projektowych.

Koderzy kliniczni. Już są specjalistami terminologii, i to niedoceniana droga do szerszej informatyki.

Inżynierowie oprogramowania wchodzący w healthtech. Potrzebują warstwy klinicznej, czyli kierunków anatomii i fizjologii oraz patofizjologii w tej domenie.

Menedżerowie usług zdrowotnych. Rozumieją proces i zarządzanie, i potrzebują słownictwa technicznego.

Personel dokumentacji medycznej i administracji. Wie, jak dane naprawdę są zapisywane, co różni się od tego, jak powinny być zapisywane.

Bezpieczeństwo kliniczne i ochrona danych. Cyfrowe systemy kliniczne niosą ryzyko kliniczne, a w wielu jurysdykcjach ich rozwój i wdrożenie wymagają formalnej oceny bezpieczeństwa klinicznego przez odpowiednio wykwalifikowanego klinicystę. Dane zdrowotne podlegają ścisłemu prawu ochrony danych z konsekwencjami prawnymi za naruszenie. Szkolenie buduje kompetencje i świadomość tego, gdzie te obowiązki mają zastosowanie. Nie stanowi kwalifikacji do oceny bezpieczeństwa klinicznego, certyfikacji zarządzania informacją ani uprawnienia do zatwierdzenia systemu do użytku klinicznego.

Co warto z tego zapamiętać

Standardy są dojrzałe. Brakuje ludzi, którzy jednocześnie trzymają znaczenie kliniczne, terminologię i technologię.

Terminologia to miejsce, gdzie ginie znaczenie, mapowania są stratne, praktyka kodowania jest różna, a dane rozliczeniowe to nie dokumentacja kliniczna.

Obejścia to informacja diagnostyczna o systemie, a nie problem dyscypliny, a zakazywanie ich bez naprawienia przyczyny czyni je mniej widocznymi.

Klinicyści przechodzący do informatyki to przekwalifikowanie o najwyższej wartości, i to takie, które najczęściej zostawia się przypadkowi.

A koderzy kliniczni już są specjalistami terminologii, co czyni ich nietypowo krótką drogą do roli, której nikt nie potrafi obsadzić.

Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego interoperacyjność ciągle zawodzi?

Nie dlatego, że brakuje standardów. Dlatego, że zachowanie znaczenia klinicznego między systemami wymaga ludzi, którzy rozumieją pojęcie, sposób reprezentacji w każdym systemie i to, co ginie w tłumaczeniu.

Co czyni terminologię tak ważną?

Mapowania między słownikami są stratne, praktyka kodowania różni się między klinicystami i organizacjami, a kody rozliczeniowe kodują też bodziec finansowy, nie tylko fakt kliniczny. Nic z tego nie da się naprawić lepszą statystyką na dalszym etapie.

Dlaczego klinicyści omijają systemy?

Bo system nie wspiera tej pracy. Obejścia to informacja diagnostyczna i niosą realne ryzyko kliniczne, bo informacja, którą zawierają, jest niewidoczna dla wszystkich innych.

Kto sprawdza się najlepiej w informatyce klinicznej?

Klinicyści, którzy do niej przechodzą, bo zrozumienie przepływu pracy to część niemożliwa do nauczenia się z dokumentacji. Koderzy kliniczni są blisko za nimi, bo już mają warstwę terminologiczną.

Gdzie to się mieści w domenie?

Szósty z dziesięciu kierunków w domenie medycyny i healthtech Astra Trainer, leżący pod AI medycznym i medycyną precyzyjną. Zobacz je tutaj.

Znaczenie musi przetrwać tę podróż
Dziesięć kierunków w medycynie i healthtech, w tym informatyka medyczna i zdrowie cyfrowe, plus osiem w AI, danych i obliczeniach po stronie inżynierskiej. Dopasowane z udziałem twoich własnych klinicystów i personelu technicznego, w pięciominutowych lekcjach.